Fotocytatografia polska (4)

Dodaj recenzję:
  • 1028
  • Dostępność: Jest
  • Autor: Jan Wawrzyńczyk
  • ISBN: 978-83-7798-220-4
  • Format / Liczba stron: 1 / 2015
  • Oprawa: miękka
  • Wyd. / rok wydania: 1 / 2015
  • szt.
  • 105,00 zł 84,00 zł

W przedmowie do 1. tomu Fotocytatografii polskiej (FP) przedstawiłem tylko niektóre okoliczności powstania i założenia swojej nowej fotodokumentacyjnej serii wydawniczej, która wyrasta w sposób oczywisty z serii wcześniejszej - DLJP.

Depozytorium leksykalnego języka polskiego (znakomicie, brawurowo, by tak rzec, zdominowanego przez Piotra Wierzchonia). W kolejnych tomach FP będę się starał nadrobić pewne wyraziste braki w dokumentowaniu polskiej leksyki utrwalonej w tekstach powstałych i wydanych po roku 1989, czyli sięgać jak najczęściej do prasy „niemainstreamowej”, do prasy niezależnej, która nie należy do źródeł regularnie, często ekscerpowanych przez badaczki i badaczy współczesnej polszczyzny . Smutne jest, że publikowane są prace naukowe, w których podstawowe źródło materiału dokumentacyjnego stanowi jedynie „Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, „Wprost” oraz, last but not least, „Tygodnik Powszechny”. Trudno nie myśleć z niepokojem o takim daltonizmie badawczym... Jednostki języka rejestrowane w FP nie są dobierane według ściśle określonych kryteriów; można sobie na to pozwolić przy przyjętym przeze mnie założeniu, że idzie o ekscerpcję i dokumentację totalną okresu wskazanego w podtytule FP, o wzbogacanie dokumentacji już istniejącej, powstałej i wciąż powstającej dzięki trudowi wielu osób; wysiłki ich doceniamy - liczbą mnogą obejmuję P. Wierzchonia - planując w budowanym przez nas Narodowym Fotokorpusie Języka Polskiego wprowadzenie danych metainformacyjnych, przyhasłowych odsyłaczy bibliograficznych, które będą pewną nowością w korpusologii. W tomach FP najbliższych preferował będę hasła nieobecne w „Słowniku Doroszewskiego”, jak też hasła obecne, ale wymagające rozmaitych uzupełnień, głównie w sferze semantycznej. Swoistą zaletą wielu haseł FP jest też oczywiście ich brak w Słowniku warszawskim, a wśród haseł w nim obecnych interesują mnie, jako ekscerptora, zwłaszcza pozycje „gołe”, tj. bezcytatowe (których w tym kapitalnym dziele jest jednak sporo). Niektóre hasła mogą się powtarzać w dalszych tomach, zawsze jednak będą one opatrzone innymi fotocytatami (FP dokumentuje do pewnego stopnia „życie wyrazów”). Mam nadzieję, że do 10. tomu FP uda mi się dołączyć indeks zbiorczy haseł. Do osób niezadowolonych z moich prób wydobywania polskiego słownictwa z otchłani tekstów pozwalam sobie skierować zdanie mistrza Jana Kochanowskiego: „A jako kto może, niech ku pożytku dobra spólnego pomoże.”